You are here
Home > Literatura > Anna Kasiuk: My pisarze jesteśmy jak złodzieje, bezkarnie przywłaszczamy sobie przeżycia i doświadczenia innych

Anna Kasiuk: My pisarze jesteśmy jak złodzieje, bezkarnie przywłaszczamy sobie przeżycia i doświadczenia innych

W swoich powieściach nie unika trudnych tematów. Bohaterów stawia przed niełatwymi wyborami, obserwując ich przy tym z wyrozumiałością. O najnowszej książce, rytuałach związanych z pisaniem, o stosunku do śmierci i literackich preferencjach porozmawialiśmy z Anną Kasiuk.

W swojej najnowszej powieści „Za zakrętem” pokazujesz, że nasze życie może diametralnie zmienić się w przeciągu kilku godzin…
”Niestety ja nigdy nie wierzyłam w zbiegi okoliczności. Bez względu na to, czy były szczęśliwe, czy też nie. Byłam zdania, że wszystko było już z góry zaplanowane, a nam nieszczęśnikom dano jedynie możliwość wyboru drogi z kilku dostępnych opcji. I tym samym ponosiliśmy odpowiedzialność za każdy dokonany wybór.”
Ten cytat pochodzi z powieści, o którą pytasz, a ja zgadzam się z nim w zupełności. Czasami jedna nieprzemyślana decyzja potrafi diametralnie zmienić nasze życie i odcinamy sobie drogę powrotu. Ale działa to i w drugą stronę, na szczęście. Wystarczy przecież znaleźć się w odpowiedniej chwili i we właściwym miejscu, by okazało się, że wygraliśmy los na loterii. Wystarczy tylko dokonać odpowiedniego wyboru!
Pisanie o śmierci, utracie bliskich pomaga Ci oswoić się z tym tematem?
Chyba straciłam już nadzieję na oswojenie się z tym tematem, a raczej z dotykającą nas stratą. Dawno temu, kiedy śmierć była dla mnie pojęciem abstrakcyjnym, bo nie dotyczyła moich bliskich, uważałam, że mnie nic takiego nie spotka. Naprawdę wierzyłam, że jestem silna, młoda i zjawisko śmierci nie dosięgnie mnie i moich bliskich. Teraz wiem, że była to reakcja obronna dziecka na cierpienie, którego doświadczali inni ludzie. Niestety, w końcu śmierć zagościła i w szeregach mojej rodziny. Dziecięce przekonanie, że jesteśmy inni, niezniszczalni runęło. Pozostaje mi zatem cieszyć się czasem, który został nam dany. A pisanie o śmierci jest akcentem, który pozwala mi pamiętać, że najwspanialsze chwile naszego życia okupione są bardzo wysoką ceną. Dlatego też są tak bardzo cenne.
„Za zakrętem” to wznowienie Twojej powieści „Piąte – nie zabijaj”. Dlaczego zdecydowałaś się wrócić do tej historii?
Powieść ta powstawała w bardzo trudnym dla mnie okresie, a więc i znaczyła niezwykle wiele. Dlatego oczekiwałam, że jej pojawienie się na rynku będzie dla mnie również wyjątkowym przeżyciem. Niestety tak nie było. Byłam bardzo rozczarowana. Nie takiego efektu oczekiwałam. W momencie pojawienia się powieści na rynku, cały entuzjazm i euforia towarzysząca oczekiwaniu na premierę po prostu ulotniły się. I to chyba ten niedosyt kazał mi czekać na odpowiedni moment, by wydać ją ponownie. Tym razem udało się. Za zakrętem trafiło do Czytelników, poruszyło odpowiednie struny i przez chwilę utrzymywało się na liście najlepiej sprzedających się książek Empiku! A ja byłam szczęśliwa, bo kilka miesięcy mojej pracy i przeżycia, które popchnęły mnie do napisania tej książki nie poszły w niepamięć.
Stworzyłaś świetną sagę pt. „Łowiska”. Których bohaterów tych powieści lubisz najbardziej? Wielu czytelników irytuje niezdecydowana Majka. A Ty co o niej myślisz?
W pierwszej chwili przyszło mi do głowy, by napisać, że niecodziennie stajemy przed wyborami, jakich dokonać musiała Majka. Nie jest rzeczą powszechną akceptowanie zjawisk paranormalnych i przechodzenie nad nimi do porządku dziennego. Majka wiodła spokojne, nawet nudne życie. I nagle wszystko zostało w nim wywrócone do góry nogami. Mnie Majka nie irytowała. Szczerze współczułam tej dziewczynie i wydaje mi się, że byłabym równie niezdecydowana, a nawet zdezorientowana. Jednak z całą pewnością podjęłabym wyzwanie. A pozostali bohaterowie Łowisk? To wyjątkowo bliskie mojemu sercu postacie, bo na przeszło dwa lata zawładnęli moim życiem. Przywiązałam się do nich, chyba nawet pokochałam. Każdy z nas miewa dni lepsze i gorsze, nie każda decyzja, którą podejmujemy okazuje się być słuszną. Takie jest życie. Moi bohaterowie często stawali przed nie lada trudnymi wyborami, dlatego rozgrzeszam ich nie zawsze mądre zachowanie.
Kto pierwszy czyta Twoje książki?
Jeszcze do niedawna nikt nie czytał moich książek przed pojawieniem się ich na rynku. Właściwie nie czułam takiej potrzeby, by dzielić się nimi zanim trafią w ręce Czytelników. Każdy pomysł, jaki przychodził mi do głowy, konsultowałam z mężem, który nie jest moim Czytelnikiem. Gatunki literackie, jakie uprawiam, nie należą do czytanych przez niego. Dlatego uważam, że to właśnie mąż jest moim najlepszym krytykiem. Jednak od niedawna, dokładnie od dwóch ostatnich powieści, dwie moje przyjaciółki czytają wszystko co napiszę. I tak jest dobrze. Ich opinia często rzuca ciekawe światło na treść. Zanim wyślę gotową pracę do wydawcy, mam możliwość naniesienia ostatnich poprawek dokonanych już pod kątem Czytelników. Zatem, opinia męża w dalszym ciągu stanowi merytoryczne wsparcie, a krytyczne oko przyjaciółek, zapewnia końcowy szlif.

Opowiedz o swoich rytuałach związanych z pisaniem.
Długo zastanawiałam się, jak mam odpowiedzieć na to pytanie. Rytuał kojarzy mi się z czynnościami następującymi po sobie, które wprawić mnie mają w odpowiedni nastrój, zanim zabiorę się za pisanie. Kiedyś była to, odpowiednio dobrana do opisywanego tematu, ścieżka dźwiękowa. Teraz nie mam chyba takich rytuałów. Owszem, istotna jest muzyka, bo czasami mój dom przepełnia tyle chaotycznych dźwięków, że z cudem graniczy skupienie się. Lubię pracować w ogrodzie, ale do tego potrzeba też odrobiny ciepła. Jeśli jednak na zewnątrz jest zimno, albo pada deszcz, siadam przy biurku i też pracuję. Nie mam szczególnych potrzeb i oczekiwań. Bylebym miała prąd i kawałek stołu, wtedy mam już wszystko i mogę oddać się przyjemności pisania.
Piszesz o sobie?
Nie. Zdecydowanie nie piszę o sobie. Wokół jest wiele ciekawszych sylwetek do opisania. Poza tym, my pisarze jesteśmy jak złodzieje, bezkarnie przywłaszczamy sobie przeżycia i doświadczenia innych. Łączymy je ze sobą, mieszamy i eksperymentujemy. To niesamowicie ekscytujące. Wykreowane postacie mają do spełnienia swoją rolę, o tym należy pamiętać. Powieść powinna nieść jakąś myśl przewodnią, zwracać na coś uwagę. By stała się inspiracją dla Czytelnika, musi się czymś wyróżniać. Zdecydowanie wolę wykorzystywać moją wyobraźnię, przejaskrawiać zaobserwowane zachowania, wybrzuszać postawy niż opisywać swoje przeżycia. Wyobraźnia dostarcza na pewno lepszych efektów.
Jaką literaturę preferujesz?
Zdecydowanie wyraźną. Gdybym miała porównać literaturę do kuchni, moje preferencje literackie przyporządkowałabym kuchni azjatyckiej. Bardzo lubię, gdy w książkach, które czytam dużo się dzieje. Lubię świeże spojrzenie na tematy, które wszyscy znamy. Lubię być zaskakiwana literacko, lubię innowację i eksperymentowanie. Nie określę gatunku literackiego, który spełnia moje kaprysy, bo każdy z dostępnych satysfakcjonuje mnie w pewien sposób. Wszystko zależy od potrzeby chwili i nastroju w jakim jestem.

Dodaj komentarz

Top