You are here
Home > Literatura > Żurnalista.pl: Żurnalista nie żyje, ale świat zna przypadki zmartwychwstań

Żurnalista.pl: Żurnalista nie żyje, ale świat zna przypadki zmartwychwstań

Wrażliwy i kochający, a zarazem silny i pewny siebie. Kim jest Żuranlista.pl, którego teksty pokochało tysiące Internautów? Czym jest dla niego sukces? Czemu pisze pod pseudonimem? Jak wygląda jego zwykły dzień? Dlaczego nagle postanowił zniknąć?


Zastanawiałam się na czym polega Twój fenomen. Doszłam do wniosku, że tysiące osób pokochało Cię za to, że za pomocą prostych słów trafnie potrafisz oddać to co czują, opisać trudne dla nich emocje, ale także pragnienia. A czy Tobie pisanie przynosi ulgę?
Nie. Jestem trudnym i aroganckim facetem. Ulgę przynosi mi rzeczywistość.  Codzienność, egzystowanie wokół niebanalnych osobowości. Kocham ludzi, którzy potrafią oddać wszystko dla miłości. Oni sprawiają mi ulgę, bo dzięki nim wierzę dalej w miłość.
Wróćmy do początków. Przeczytałam, że zaczynałeś od rapowania, cudem ukończyłeś liceum, a dziś żyjesz z pisania. Jak osiągnąłeś ten sukces? Jaką rolę w tym odgrywał Internet?
Sukces osiągnął Jakub Żulczyk, Robert Lewandowski i moja mama, że dała radę mnie wychować. Na tyle ile jej pozwoliłem, bo byłem kurewsko trudnym dzieckiem. Szarpałem się, bluźniłem i dawałem w kość każdemu. Dzisiaj  dla mnie to najlepszy okres życia, ale sukces – jeszcze nie. Sukces to żona, która mnie kocha i bezpieczeństwo. Pisanie może być piękne, ale życie jest inne. Chropowate i weryfikuje ogół. Żurnalista próbuje być jednostką. Więc nie sukces, ale sukcesywnie idę do przodu. Próbując, nie odwracając się za plecy.
Moja książka to opowieść o tym, kogo kochałem i kogo chcę kochać – kim jest ta osoba? Czy historia ta kończy się szczęśliwie?
Jest kobietą. Genialną, nieskazitelną, z sercem, które jest wyłożone z diamentów. Bezcenne. Nigdy do siebie nie wrócimy, chociaż mój pierwszy cytat na ręce to – Nigdy nie mów nigdy. Czy historia kończy się szczęśliwie? Oboje jesteśmy szczęśliwi bez siebie. Więc interpretację zostawiam czytelnikom.
Dużo piszesz o relacjach damsko-męskich, co Twoim zdaniem jest największym „wrogiem” miłości ? Dlaczego tak łatwo przejść od niej do nienawiści czy, co gorsza, obojętności ?
Napisałem taki tekst, że miłość to same dobre emocje. Zdradzamy i oszukujemy się, gdy szukamy związku, a nie miłości. Tak bardzo nie chcemy być sami, że błądzimy. Widzimy fatamorganę z której nie damy zaspokoić pragnienia, ale chcemy wierzyć, że to ten strumień wody. Wiara czyni cuda, ale nie w miłości. Tutaj chodzi o ludzi, o nas, a my jesteśmy kurewsko skomplikowani.
Dlaczego piszesz pod pseudonimem? Bierzesz pod uwagę możliwość, by kiedyś się ujawnić?
Trudne pytanie. Nie wiem, piszę pod pseudonimem, bo łatwiej na początku było się otworzyć. Moje książki są osobiste i OK, teraz gdy coś tam się sprzedały, nie ma wstydu, ale co gdybym sprzedał 100 książek, a napisał o najbardziej intymnych rzeczach z swojego życia? Nie próbuję gdybać. Ja jestem Żurnalistą, ale on nie jest mną. Jestem wrażliwy i potrafię kochać, ale jestem też silny i pewny siebie. Co często ludzie myślą, że się wyklucza.

Opowiedz jak wygląda Twój dzień.
Budzę się, wychodzę z psem. Myję się, siadam do laptopa, odpisuję 2-3 godziny na wiadomości i przez 10 godzin piszę. W 7 miesięcy napisałem 3 książki i prawie 230 tekstów . Nie zatrzymuję się, piszę codziennie. Kiedyś Żulczyk coś fajnego powiedział, że warto pisać cały dzień dla jednego dobrego zdania. Dzięki Jakub, bo piszę. Kominek powiedział, że trzeba publikować codziennie. Dziękuję Tomek, bo publikuję codziennie. Nawet jak uważam, że jest coś słabszego dla mnie, to często podoba się to innemu odbiorcy niż ja.
Na swoim koncie masz dwie książki, pracujesz nad kolejną?
W sumie to skończyłem. Trzecia książka zamyka całą sagę moich książek, które łączą się w całość. Czy wydam – nie wiem, wątpię. Niektórzy dostaną wersję PDF.
Zrezygnowałeś z pisania?
Jak wspominałem,mój pierwszy cytat na ręce mówi – Nigdy nie mów nigdy. Moja ulubiona płyta Molesty Ewenement. Molesta nagrała po nim jeszcze jeden album, później spróbowali czegoś innego. Nigdy nie mówię nigdy, ale chce pokazać trochę ludziom, że to co zostawiamy w internecie, to niesie za sobą jakieś konsekwencje. Choruję, słabo się czuję, od 7 miesięcy piszę po 10-12 godzin dziennie. Sam wszystko wysłałem, podpisywałem i pisałem codziennie coś nowego na profil. Dzisiaj zatrudniłem już kogoś, by nadrobić zaległości z wysyłką do zera, ale był moment, że budziłem się, zaczynałem od wymiotowania i krwi z nosa, bo spałem 3 godziny, bo do szóstej rano podpisywałem książki. Później do 10 zawoziłem je na pocztę. Wracałem, odpisywałem na wiadomości, na tyle ile mogłem i pisałem teksty na profil – Rock ‚n’ roll.
Zostało mi ostatnie 480 książek do sprzedania, po nich na dzisiaj nie robię nic. Więc jeżeli ktoś je chce, to proszę klikać na www.tnij.at/2ksiazki. Wyprzedaję je z imienną dedykacją za 39 złotych. Wszystkie będę dostarczone u każdego bez wyjątków w następnym tygodniu. Zajmuję się tym już Pani Jola, która ratuje trochę moje życie, bo mam czas trochę spać, pić witaminy i chodzić na dziwne badania.
Niech komuś służą na dzisiaj, Żurnalista nie żyje, ale świat zna przypadki zmartwychwstań.
Amen.

2 thoughts on “Żurnalista.pl: Żurnalista nie żyje, ale świat zna przypadki zmartwychwstań

  1. Slaby gość. Wczoraj skrytykowalam jeden z utworów i zablokował mnie na swojej stronie. A krytyka bywa pomocna. Pan ma jak widać wybujale ego a jego texty to taka woda na młyn na. Jak dla mnie odpada z tego względu że przestał być wiarygodny

Dodaj komentarz

Top