You are here
Home > Sztuka/design > Edyta Grzyb: Myślę, że warto przekraczać granice, nie wstydzić się, marzyć i wybiegać ponad standardy

Edyta Grzyb: Myślę, że warto przekraczać granice, nie wstydzić się, marzyć i wybiegać ponad standardy

Jeszcze cztery lata temu Edyta Grzyb nie myślała, że będzie malować obrazy. Przypadek sprawił, iż odkryła swoją pasję i wielki talent. Dziś jej prace wystawiane są w całej Europie.


Edyta Grzyb- artystka. Co czujesz, kiedy słyszysz te słowa?

Bardzo się cieszę! Czasami wciąż nie mogę uwierzyć, że jest to moja praca i sposób na życie. Jeszcze cztery lata temu nawet nie myślałam, że będę malować.

Jak zaczęła się Twoja kariera? Namalowałaś obraz? Okazało się, że masz talent…?

Odkąd pamiętam, zawsze fascynował mnie świat sztuki. Już jako dziecko lubiłam otaczać się ładnymi przedmiotami i od czasu do czasu zdarzało mi się coś narysować. Nigdy wcześniej nie myślałam poważnie o tym, żeby zająć się malarstwem, choć wiele osób namawiało mnie do studiowania kierunków artystycznych. Myślę jednak, że nie czułam się wtedy pewna swoich umiejętności i obawiałam się rozczarowania. Od czasu do czasu sięgałam jednak po pastele. Była to jedyna technika jaką znałam w tamtym czasie. Wówczas w moich pracach dominowały szarości, a przedstawione przeze mnie postacie były bardzo smutne i melancholijne. Przygoda z malarstwem zaczęła się dopiero 4 lata temu i to całkiem przypadkiem. Znajoma poleciła mi namalowanie abstrakcji na płótnie. Było to zupełnie coś nowego. Nie znałam nawet żadnych technik.Ucząc się malować korzystałam z informacji zdobytych w internecie.

Pewnego dnia moja siostra poprosiła mnie o bardzo kolorowy obraz i chyba wtedy się zaczęło.Obraz spodobał się wielu znajomym i zaczęłam w wolnych chwilach po prostu malować. Na początku miałam bardzo trudne chwile. Musiałam wiele czasu poświęcić na doskonalenie warsztatu, którego nie posiadałam. Miałam dużo pomysłów, ale nie potrafiłam ich przelać na płótno. Bardzo dużo eksperymentowałam, tak długo i uparcie, aż osiągnęłam pożądany efekt. Pamiętam moment, kiedy jeden z obrazów wystawiłam w galerii sztuki online. Byłam bardzo zaskoczona, ponieważ sprzedał się w krótkim czasie. Potem kolejny i kolejny.To był dla mnie przełomowy czas, wtedy właśnie narodziła się myśl, dlaczego nie potraktować malarstwa jako swój zawód.



Kolory skontrastowane z szarościami, wyraziste twarze, na których maluje się wiele emocji, ale zawsze widać w nich siłę, determinację, stanowczość, nigdy słabość – tak widzę Twoją twórczość. A Ty co pragniesz przekazać odbiorcom poprzez sztukę?

Bardzo się cieszę, że tak to odbierasz. Właśnie takie emocje chcę wyzwolić w odbiorcy i miło mi , że wiele innych osób mówi o tym w podobny sposób. Postacie które maluję, charakteryzuje siła i stanowczość. Myślę, że wynika to z faktu, iż sama kiedyś czułam się słaba i długo szukałam tego, co chcę w życiu robić.Gdzieś w głębi wiedziałam, że muszę robić coś twórczego. Nie było łatwe się odnaleźć, szczególnie ten moment, kiedy postawiłam wszystko na jedną kartę i zajęłam się tylko malarstwem, był bardzo trudny.Wtedy zauważyłam, że jak zaczynamy „wyłamywać“ się z pewnych życiowych schematów i chcemy robić coś zupełnie innego, nasze otoczenie będzie nam sugerować, że to nie jest dobry pomysł i że to zbyt duże ryzyko. Oczywiście zdarzało się popełnić mnóstwo błędów oraz podjąć wiele niewłaściwych decyzji. Z perspektywy czasu niczego jednak nie żałuję, bo teraz wiem, że jestem we właściwym miejscu i czasie. Moją twórczością pragnę zarazić odbiorcę siłą i energią.

Myślę, że warto przekraczać granicę, nie wstydzić się, marzyć i wybiegać ponad standardy. Może czasem warto się zatrzymać i zacząć coś zupełnie od nowa, nie zastanawiając się zbyt długo czy się uda czy nie. Po prostu próbować i działać. To wymaga wiele determinacji, ale daje za to mnóstwo satysfakcji, kiedy się udaje.

Co Cię inspiruje do tworzenia? Jak wygląda ten proces?

Fascynuje mnie świat mody i fotografia artystyczna. Prawie codziennie spędzam kilka godzin na przeglądaniu zdjęć, najczęściej portretów. Czarno-białe twarze są bazą do dalszego tworzenia. Są kontynuacją początków mojego malarstwa pastelowego. Wtedy używałam jedynie bieli i czerni. Z czasem zaczęło mi czegoś brakować.Dodawałam coraz więcej koloru, aby wydobyć efekt kontrastu, który ma za zadanie podkreślenie siły i potęgowanie emocji. Jednocześnie staram się, aby był to harmonijnie działający mechanizm artystyczny, zarówno w formie jak i w treści.Ważny jest też element zaskoczenia, jakaś niedomówiona informacja (zakryte oczy, cieknące okulary,.itp).

Twoje prace były wystawiane w wielu krajach Europy. Jakie emocje towarzyszą Ci podczas tego typu spotkań?

Głównie skupiam się na rynku niemieckim, tam znalazłam mocną grupę odbiorców i to tam najwięcej wystawiam. Każde miejsce jest wyjątkowe i ma swój klimat. Głównie wystawiam na targach sztuki, zaskakuje mnie zawsze jak dużo ludzi przychodzi na takie targi. Tam mogę zobaczyć na własne oczy jakie zainteresowanie wzbudzają moje prace  i jak ludzie na nie reagują. To bardzo motywuje do dalszego działania. Poza tym można nawiązać wiele ciekawych kontaktów z galeriami sztuki oraz wymienić się cennymi informacjami z artystami.


Często zadaję to pytanie artystom, z którymi mam przyjemność rozmawiać. Czy w sztuce jest miejsce na komercję? W końcu wszyscy musimy z czegoś żyć…

Nie ukrywam, że malarstwo to mój zawód i mam tą świadomość, że muszę się utrzymać ze sprzedaży obrazów. Oczywiście to moje hobby i malowanie sprawia mi przyjemność, jednak jak w każdej pracy działam według pewnego schematu i każdy dzień jest zaplanowany. Cały czas pomaga mi siostra, bo jest tyle innych spraw oprócz malowania, np. szukanie nowych kontaktów, organizowanie wyjazdów, marketing, obmyślanie strategii. Samej ciężko by mi było się skupić na tych wszystkich rzeczach jednocześnie. Ciągle pracuję nad swoją marką i w przyszłości na pewno będę szukała także innych branż,w których będzie można wykorzystać moją sztukę.

Bywasz nadwrażliwa?

Oczywiście że tak. Przejmuje mnie to, jak ludzie odbierają moją sztukę. Chcę się ciągle doskonalić i zaskakiwać moich fanów. Czasami jest ciężko pobić poprzednią pracę i zaskoczyć czymś nowym. Wtedy zdarza się, że puszczają nerwy. Z drugiej strony ta chęć ciągłego polepszania się rodzi nowe pomysły i nowe możliwości. Myślę, że tylko w ten sposób można się rozwinąć dalej.

Gdzie będziemy mogli obejrzeć Twoje prace w tym roku?

Na targach w Brukseli (marzec), Monachium (maj), Zürichu (Wrzesień), Hamburgu (Listopad). W lecie szykuje się też indywidualna wystawa w Hamburgu. Myślę, że tutaj będę mogła zaskoczyć czymś nowym, ale jeszcze nie mogę zdradzać szczegółów.

Similar Articles

2 thoughts on “Edyta Grzyb: Myślę, że warto przekraczać granice, nie wstydzić się, marzyć i wybiegać ponad standardy

Dodaj komentarz

Top